rozdział 1 Śniadanie
Wstałam dziś rano około godziny 8.15.Wzięłam krótki prysznic i ubrałam czerwoną sukienkę
i czarne szpilki,bo w moim domu jest reguła, że na posiłki przychodzimy wystrojeni.Dziś jest jeszcze jeden powód podobno do posiadłości Morgensternów ma przyjechać gość a ojciec powiedział,że to
bardzo ważna osoba.Więc zeszłam na dół. W jadalni byli prawie wszyscy oprócz mojego brata pół
demona Jonathana.Na czele stołu siedział Valentine po jego lewej moja mama Jocelin. postanowiłam usiąść obok niej, bo nie chciałam mieć do czynienia z bratem, który cały czas mi dokucza.Na stole było wiele wyśmienitych potraw, które pewnie ugotowały służące.
-Kiedy będzie nasz gość?-zapytała mama Valentina
-Myślę, że nie długo się zjawi.-Jak na zawołanie otworzył się portal a z niego wyszedł blondyn.Od
razu zorientowałam się kto to jest.Przecież to nie kto inny jak największy dupek świata Jace Hernondale.spojrzał na wszystkich tymi złotymi oczami a do mnie uśmiechnął się tym swoim szyderczym uśmiechem.O jak on mnie doprowadza do szału.Jak byłam młodsza rodzice kazali mi się z nim bawić.Ja nigdy nie byłam z tego powodu zadowolona kiedyś chciałam go zranić serafickim ostrzem, bo zajrzał do mojego szkicowniko-pamiętnika oczywiście nie udało mi się,ponieważ Valentine w samą porę zabrał mi ostrze.Potem na mnie nakrzyczał i dał mi krę.A u niego kara to znaczy zamknięcie w ciemnym pokoju,przykucie kajdankami i pobicie batem.Całe szczęście,że jestem nocnym łowcą i mogę używać run ,bo bez iratze mogłabym nie przeżyć.
-Witam wszystkich-powiedział blondas
-Witaj Jace- powiedział Valentine ,i spojrzał na mnie- Mogłabyś pójść po Jonathana.
Zamiast odpowiedzieć skinęłam głową i poszłam w stronę pokoju mojego starszego brata